poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział trzeci

Trochę niższy ode mnie mężczyzna około dwudziestu pięciu lat. Na twarzy można było dostrzec kilkudniowy zarost i ciemne jak dno oceanu oczy. Spojrzałem na moją Chanel. Przerażoną Chanel.
- Czego chcesz? - wyjąkała cicho.
- Kto to jest? - spytałem Chan.
Złapałem ją w talii i przyciągnąłem bliżej siebie.
- Co jest Chan? Nie poznajesz mnie? - łatwo było usłyszeć ironię w jego głosie.
Zbliżył się do niej, a dziewczyna schowała się za moimi plecami w dłoni miażdżąc skrawek mojej koszuli.
- Ochroniarza sobie kurwa wynajęłaś czy na dziwkę poszłaś?
Moje wargi zacisnęły się w cienką linię, a mieśnie odrazu napięły. Bez wahania moja pięść znalazła się na jego twarzy. Nikt kurwa nie będzie jej wyzywał! Nikt!
- Na drugi raz pomyśl zanim coś powiesz. - ostrzegłem go.
Facet otarł dłonią krew, która bez żadnych przeszkód wypłynęła z jego nosa.
- Harry... chodź, proszę - ułyszałem cichy, drżący głos Chanel tuż koło mojego ucha.
Ojąłem ją ramieniem i mocno trzymałem przy sobie, idąc w dół ulicy. Muszę się o nim czegoś dowiedzieć, a przede wszystkim skąd znał Chanel. Jeszcze z nim nie skończyłem...
Była naprawdę ładna pogoda i zapowiadał się wspaniały dzień, ale wszystko musiał zniszczyć jeden pierdolony kutas!
Zatrzymaliśmy się przed knajpką z kebabami. Otworzyłem jej drzwi i wpuściłem jako pierwszą do środka. Lubiłem tu przychodzić. Czarno czerwone ściany, a na nich spora ilość obrazów. Ładny wystrój i najlepsze kebaby w Londynie. Zajęła stolik w rogu, a ja poszłem zamówić dla nas jedzenie. Zapłaciłem i usiadłem na przeciwko Chan. Patrzyłem na nią czekając, aż sama coś opowie mi o tamtym chłopaku, ale najwidoczniej teraz interesowały ją tylko swoje palce.
- Może mnie oświecisz - przeniosła swój wzrok na mnie. - Kto to był? - zapytałem niecierpliwie wyczekując odpowiedzi.
- Mój były. - rzekła tak cicho, że zacząłem się zastanawiać czy dobrze zrozumiałem co powiedziała.
Chyba nie musiało być między nimi dobrze, skoro on ją wyzwał, a ona patrzyła na niego jakby zoabczyła ducha. Jestem bardzo ciekawy podowu ich rozstania.
- A coś więcej? Co się stało, że teraz jest byłym?
- On... on znęcał się nademną, bił mnie, zamykał w jakimś dziwnym pokoju bez odrobiny światła... - mówiła, a jej oczy coraz bardzie błyszczały od łez, które powoli zaczęły się gromadzić.
- Przestań. - nie potrafiłem tego dalej słuchać, nie umiałem patrzeć jak bardzo cierpi po każdym wypowiedzonym słowie. Wtedy po raz pierwszy poczułem tak ogromną chęć zabicia człowieka.
- Miał powód? - zapytałem chociaż wątpiłem w jaki kolwiek podów. Chyba, że był takim idiotą że dla niego powód to była zwykła błachostka.
- Zdradziłam go. - spuściła głowe, tracąc ze mną kontakt wzrokowy.
Chanel i zdrada? W sumie nie znałem jej długo, ale nie umiałem uwierzyć w coś takiego.
- Któregoś dnia on po prostu zniknął, każdy mówił, że zginął w wypadku. Nie dawał żadnego znaku życia, z nikim nie utrzymywał kontaktu. Cały czas trzymałam się tej myśli, że on nie żyje, jednak nigdy nie miałam pewności. Nigdy na cmentarzu nie pojawił się nagrobek z jego nazwiskiem. - powiedziała wolno ze strachem w głosie, nadal na mnie nie patrząc.
- Podaj mi jego nazwisko. - poprosiłem, gdy po chwili kelnerka przyniosła nam kebaby.
- Scott. Nick Scott. - powiedziała niepewnie.
Po tej informacji zacząłem jeść swojego kebaba. Obserwowałem jak Chanel dłubie plastikowym widelcem w jedzeniu, podczas gdy w mojej głowie rodził się genialny plan.
Po około dziesięciu minutach wyszliśmy dziękując za posiłek. Na niebie zbierały się szaro czarne chmury. Nie ma to jak piękna pogoda, a potem burza. Przyciągnąłem chłodne ciało Chanel do swojego i szybszym krokiem wracaliśmy do domu. Jak na złość musiało się rozpadać. Wziąłem ją na ręce. Dziewczyna oplotła rękami moja szyję, a nogami biodra wtulając się we mnie jak tylko było można. Pozwoliłem jej stanąć na własnych nogach dopiero przy moim czarnym BMW.
- Wsiadaj. - otworzyłem jej drzwi do auta.
- Nie mogę, ojciec będzie zły. - mówiła mrużąc oczy przez coraz większy deszcz.
- Będziesz się nim przejmować?
- Nie, ale on się wścieknie jak zobaczy, że mnie nie ma w domu.
- Nie będzie, wsiadaj. - powiedziałem, a Chan weszła powoli do auta.
Obeszłem samochód dookoła i wyciągnąłem z bagażnika niebieski koc. Usiadłem na fotelu dla kierowcy.
- Trzymaj. - podałem jej koc.
- Dziękuję. - westchnęła i obabuliła się kocem.
Włączyłem wycieraczki i jechałem przez ulice Londynu prosto do swojego domu. Zerknąłem na Chanel, która była zawinięta w miękki koc po czubek nosa. Uśmiechnąłem się delikatnie. Moja mała, piękna Chanel. Zaparkowałem w garażu samochód i weszliśmy do środka mojego domu.
- Chodź przebierzesz się. - złapałem ją za dłoń i poprowadziłem do mojego pokoju.
Wyciągnąłem z szafy swoje szare dresy i granatową koszulkę po czym podałem je Chan. Zaprowadziłem ją do łazienki i zostawiłem samą schodząc do kuchni. Zaparzyłem jej zieloną herbatę. Dziewczyna po kilku minutach weszła do kuchni w moich suchych ciuchach. Podałem jej gorący kubek i poprowadziłem do salonu. Widać, że jest zmęczona, więc zaraz napewno zaśnie. Usiedliśmy na kanapie i brunetka oparła swoją głowę na moim ramieniu popijając gorący napój. Po kilku łykach odłożyła kubek na stolik i złapała moją dłoń bawiąc się palcami. Dlaczego tak bardzo chcę ją mieć przy sobie? Dlaczego wszystkie moje myśli są związane właśnie z tą dziewczyną? Dlaczego chcę ją ochronić i dbać o jej bezpieczeństwo chodźby nie wiem co się miało zdarzyć? Te i wiele innych pytań zostawie bez odpowiedzi. Nie wiem jakby ta odpowiedź brzmiała, nie umiałbym tego wyjaśnić. Pocałowałem ją delikatnie w głowę i zorientowałem się, że moja księżniczka usnęła. Wziąłem ją na ręce w pozycji panny młodej i zaniosłem po schodach do sypialni. Wymruczała coś niewyraźnie i przekręciła się na lewy bok. Po cichu zamknąłem drzwi i zszedłem na dół zadzwonić. Włączyłem swoją komórkę i zobaczyłem sześć nieodebranych połączeń od Niall'a. Zadzwoniłem do niego. Chłopak odebrał po trzecim sygnale.
- Harry co się z tobą działo przez cały dzień? - zapytał mój przyjaciel gdy tylko odebrał.
- Byłem zajęty.
- Czym? A może raczej kim? - zaśmiał się.
- Mam sprawę...

_______________________________________________

Przepraszam, że tak późno dodaję, ale miałam sporo nauki w tamtym tygodniu, a w weekend nie było mnie w domu. Także jeszcze raz przepraszam i jeśli będzie całkiem sporo komentarzy to postaram się do czwartku kolejny rozdział dodać ;*

12 komentarzy:

  1. świetny rozdział czekam na next- H_Z_N_L_L_

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko super i bardzo podoba mi się taki opiekuńczy Harry, ale nie jestem przekonana czy akcja nie dzieje się za szybko?
    no nie wiem, to tylko moje spostrzeżenie ;)
    czekam na następny x
    @lovyoubabycakes

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z osobą wyżej, ake poza tym to jest cudowne *-* czekam na next :)
    @LuvMyLondon xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, słodki Styles^^

    Czekam na next :)

    Nicol <3
    @NatkaKosinska

    P.S. Zapraszam do siebie :)
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle rewelacja :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny jak zwykle
    czekam na next >>>>>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  7. LMAO, ciekawe co wymyślił Harry xx
    Rozdział świetny, czekam na next <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do Libster Awards szczegóły http://dlaczego-jaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. podoba mi się najabrdziej to jak Harry nazywa Chanel *.* tak słodko <3 ale akcja i wg wszystko jest genialne efifohoegfuo *.* @LiamMyHeroBitch xx

    OdpowiedzUsuń
  10. jaki cuuuuuuuudny !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, na serio super się czyta, tylko moim zdaniem wszystko dzieje się za szybko ;)
    Znają się zaledwie 2 dni, a zachowują się jakby się znali co najmniej z pół roku.. Lecę czytać dalej ^^

    OdpowiedzUsuń