czwartek, 24 kwietnia 2014

Przeprosiny + Informacja

STRASZNIE WAS PRZEPRASZAM
za to, że tak długo nie pojawił się piąty rozdział. Nie miałam bardzo czasu,
poza tym była wywiadówka, a oceny mam nie za dobre, więc
mama się trochę wkurzyła.
Jeszcze raz bardzo was przepraszam!!!
Chcę was również poinformować, że na trochę zawieszę bloga.
Zbliżają się wakacje i tak naprawdę został tylko miesiąc do poprawy ocen.
Chcę z niego skorzystać i wziąć się do nauki. Zależy mi na
niektórych przedmiotach i chciałabym mieć trochę lepsze oceny.
Również chcę się poprawić dla mamy, żeby wiedziała,
że potrafię, ale nie będę was zanudzać szczegułami.
Tak czy siak blog na razie zawieszam. Myślę że już w czerwcu
wrócę oczywiście z nowymi pomysłami.
Mam nadzieję, że was nie stracę i nie gniewacie
się na mnie za to wszystko. Będę za wami strasznie tęsknić i postaram się
wrócić jak najszybciej!
KOCHAM WAS SKARBY I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM
♥♥♥

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział czwarty

- Mówi ci coś może nazwisko Nick Scott? - spytałem blondyna, siedząc na sofie w salonie.
- Hmm.. raczej nie. - odpowiedział po chwili zastanowienia - ale zaraz czegoś poszukam. - dodał.
- Nie siedział, ale był karany dwa razy za poważne pobicie i za kradzież. - oznajmił mój przyjaciel po kilku minutach.
- Dobra, dzięki stary.
- Nie ma za co, a mogę wiedzieć kto to ten cały Nick?
- Niedługo wszyscy się dowiecie. - powiedziałem kończąc rozmowę.
Wszedłem po schodach na górę i zniknąłem za drzwiami łazienki. Zdjąłem z siebie ubrania i umyłem swoje ciało pod gorącym stumieniem wody. Założyłem biały ręcznik na biodra i gdy wszedłem do sypialni, wyciągnąłem czarne bokserki. Założyłem je i zająłem miejsce na łóżku koło Chanel. Jej twarz skierowana była w moją stronę, więc mogłem bez żadnych przeszkód podziwiać jej piękno. Chciaż w pokoju panował półmrok idealnie widziałem jej  rysy twarzy. Na moją twarz wkradł się uśmiech, a powieki powoli opadały. Chyba śpię.
Obudziłem się i po kilku mrugnięciach, aby przyzwyczaić oczy do jasnego światła, skierowałem wzrok na miejsce gdzie wczoraj usnęła Chan. Jednak nie zastałem jej w pozycji w jakiej usnęła. Dziewczyna była mocno wtulona w moją klatkę piersiową. Czułem jej spokojny oddech na mojej gołej skórze. Powoli wysunąłem się z pod niej i założyłem spodnie dresowe. Zszedłem do kuchni i wlałem wode do czajnika po czym położyłem go na gazie. Następnie wziąłem się za przygotowywanie śniadania. Wyciągnąłem chleb tostowy, a z lodówki ser i szynkę. Zrobione kanapki i włożyłem do tostera. Czekając na gotowe tosty zrobiłem dwie gorące herbaty.
- Hej. - usłyszałem głos Chanel za sobą. Zdecydowanie za cicho chodzi.
- Wyspałaś się? - uśmiechnąłem się, odwracając w jej stronę.
Pokiwała delikatnie głową w odpowiedzi i usiadła na krześle obok stołu. Podałem jej kubek z herbatą i gotowe tosty.
Wziąłem swoją porcje i usiadłem koło szatynki. Po zjedzonym śniadaniu, włożyłem talerze do zmywarki.
- Odwieziesz mnie do domu? - zapytała patrząc na mnie.
- Nie. - jej mina, bezcenna.
- Dlaczego? - podniosła brew.
- Zapytałaś więc ci odpowiadam. - powiedziałem na co dziewczyna wywróciła tylko oczami.
- Harry wiesz, że mam nogi i bez problemu moge pójść na piechotę.
- Nigdzie nie pójdziesz. - uśmiechnąłem się.
- Skąd taka pewność?
- Jeśli będzie trzeba, przykłuję cię do kaloryfera. Nie wyjdziesz stąd bez mojego pozwolenia.
- Harry jestem dorosła, a pozatym o czternastej muszę być w pracy. - wkurzyła się.
- Zadzwoń do szefa i powiedz, że jesteś chora.
- Dlaczego tak bardzo nie chcesz, żebym wyszła z tego domu?
- Kurwa dość! Nie wyjdziesz i koniec tematu! - moja dłoń mocno uderzyła w stół. Wyszłem z kuchni i usiadłem na kanapie w salonie, włączając TV.

     ~ Chanel ~
Wbiegłam po schodach do łazienki po czym zakluczyłam drzwi. Zaczynał mnie powoli przerażać. Nie znam go. Nie wiem do czego jest zdolny. Jest dla mnie obcym człowiekiem, tak jak ja dla niego. Dlaczego więc poprostu nie da mi stąd wyjść? Usiadłam na ziemi podkurczając nogi. Wyciągnęłam z kieszeni dresów swoją komórkę i zadzwoniłam do szefa. Pieniądze były mi potrzebne, dlatego nie chciałam tracić pracy przez jakiegoś idiotę. Na szczęście szef zrozumiał i nie robił mi żadnych kłótni. Rozłączyłam się i odetchnęłam z ulgą. Usłyszałam pukanie do drzwi łazienki, a po chwili zobaczyłam ruszającą się klamkę.
- Chan możemy porozmawiać? - usłyszałam głos Harry'ego.
- Nie. - nie wiem już czy byłam na niego zła, czy przerażona tym co może zaraz zrobić.
- Chanel nie wkurwiaj mnie. Otwórz drzwi.
- Przestań dyktować mi co mam robić! Nie jesteś kurwa moją matką! - krzyknęłam co chyba nie było moim najlepszym pomysłem. Nie odzywał się. Wstałam i zaczęłam obawiać się każdego mojego ruchu.
- Otwórz te cholerne drzwi. - powiedział przez zęby i uderzył ręką w drzwi na co zrobiłam mały krok w tył.
Sama nie wiem po co, ale zebrałam w sobie całą odwagę i otworzyłam drzwi. Spotkałam się z jego czarnymi tęczówkami, które wcześniej miały zieloną barwę. Złapał mnie za nadgarstek i przygwoździł swoim ciałem mnie do ściany. Moje ręce zostały umieszczone nad moją głową, a jego twarz dzieliło tylko kilka centymetrów od mojej.
- Takie dziewczynki jak ty nie powinny używać takich brzydkich słów. - stwierdził.
- Ktoś powinien nauczyć cię szacunku. - szepnął prosto do mojego ucha po czym złożył delikatny pocałunek na moim policzku. Szarpnął mnie za ręke i ciągnął za sobą, aż znaleźliśmy się w garażu. Wepchnął mnie do jednego z czterech stojących tam aut. Sam otworzył bramę garażu i usiadł na swoim miejscu. Odpalił silnik i ani się obejrzałam, już miał sto trzydzieści na liczniku. Krzyczałam w środku, żeby zwolnił, pytałam gdzie jedzie, jednak żadne słowo nie wydostało się z moich ust. Po chwili zaczęłam rozpoznawać uliczki przez które przejeżdżaliśmy. Te same domy, ludzie i stoimy pod moim domem. Chwilę siedziałam zdezorientowana nie wiedząc co mam zrobić. Gdy w jednej sekundzie wszystko do mnie dotarło, otworzyłam szybko drzwi samochodu i pobiegłam do swojego domu. Chyba nigdy w życiu się tak nie cieszyłam wchodząc do tego domu. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko wtulając w poduszkę. Poczułam wibracje mojego telefonu w kieszeni. Wyciągnęłam go i przeczytałam wiadomość od Holly.
"Nie masz może ochoty na małe zakupy? xx"
Uśmiechnęłam się myśląc o zakupach, jednak nie miałam ochoty dziś już na nic. Chciałam poprostu przespać cały dzień.
"Kuszące, ale nie mam siły ani humoru, przepraszam x"
Nie musiałam długo czekać na jej odpowiedź.
"W takim razie 10 minut i jestem xx"

__________________________________________________

Macie kolejny rozdział ode mnie, więc czekam na wspaniałe komentarze od was ;)