środa, 11 czerwca 2014

Rozdział piąty

Zeszłam z łóżka i po cichu zaglądałam do wszystkich pokoi sprawdzając czy w domu jest mój ojciec. Na szczęście nigdzie go nie znalazłam, więc w spokoju będziemy mogły porozmawiać. Weszłam do kuchni i wyciągnęłam z szafki różne przekąski. Zrobiłam także dwie herbaty po czym wszystko zaniosłam do mojego pokoju i położyłam na stoliku. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Po chwili usłyszałam kroki, drzwi się otwarły, a w nich stanęła Holly.
- Cześć słoneczko. - powiedziała wesoło całując mnie w policzek.
- Hej hej. - odpowiedziałam podczas gdy blondynka wdrapała się na łóżko i usiadła naprzeciwko mnie.
- Nie miałaś ochoty ze mną na zakupy, więc słucham, mów co się dzieje.
Uśmiechnęłam się, ponieważ to naprawdę słodkie i także dziwne, że po tak normalnych rzeczach przyjaciele mogą wywnioskować, że coś się stało. Opowiedziałam Holly co się zdarzyło na imprezie, a potem wszystkie inne wydarzenia. Blondynka uważnie mnie słuchała i naprawdę jej za to dziękuję, bo musiałam się komuś wygadać.
- Przystojny jest? - zapytała poruszając zabawnie brwiami.
- Kto? - zapytałam chociaż wiedziałam o kogo jej chodzi.
- Harry, podoba ci się prawda?
- Co? Nie, to znaczy... nie.
- Daj spokój, przyznaj że ci się podoba.
- Okej jest przystojny, ale nie jestem nim zainteresowana. Poza tym komu spodobałby się taki ktoś jak ja? - jestem najnormalniejszą dziewczyną, dlaczego ktoś miałby zwrócić na mnie uwage? Tym bardziej taki chłopak jak Harry. Pewnie dziewczyny ustawiają się za nim w kolejkach. Z wielkimi cyckami i tapetą na mordzie.
- Po pierwsze nie powiedziałaś, że ci się nie podoba, a po drugie jesteś piękną, mądrą dziewczyną i nie mów mi, że jest inaczej.
- Nie podoba mi się! A nawet jeśli to czy to ma jakiekolwiek znaczenie? On ma swoje życie ja mam swoje, jesteśmy z dwóch różnych światów.
- Nie oceniaj ludzi po wyglądzie.
- Jednak wygląd to jakaś część osobowości, tak?
- Tak, ale wiesz, ludzie często nie są tymi za których wszystcy ich uważają. Czasem chcą być jak inni ludzie, często wygląd nie jest odzwierciedleniem duszy, ludzie chcą dopasować się do znajomych czy coś a tak naprawdę człowiek jest całkowicie inny.- tak, naprawdę pasuje jej zawód psychologa.
Nie wiem ile rozmawiałyśmy, plotkowałyśmy, śmiałyśmy się, ale gdy spojrzałam w stronę okna, na zewnątrz było prawie całkowicie cimno. Odblokowałam swój telefon i zobaczyłam, że jest 21:28.
- Zostaniesz na noc? - zapytałam ziewając. - Jest ciemno, jak cie ktoś napadnie?
- Mieszkamy kilka domów od siebie. - stwierdziła śmiejąc się. - Ale jeśli chcesz to zostanę.
Ucieszyłam się, naprawdę bardzo się ucieszyłam, że zostanie na noc.
Wstałam z łóżka, zabrałam swoją piżamę i weszłam z nią do łazienki wcześniej informując Holly, że idę się wykąpać. Po kąpieli wysuszyłam swoje ciało i założyłam szare shorty i koszulke z nadrukiem Superman'a.
Wyszłam z łazienki i zaczęłam szukać jakiś ubrań dla Hols, aby mogła ich użyć jako piżamy na dzisiejszą noc. Wygrzebałam koszulkę w czarne paski i shorty po czym podałam je Holly. Podziękowała i zniknęła za drzwiami łazienki. Usiadłam na łóżku i włączyłam różne strony internetowe. Przeglądałam zdjęcia i inne gówna nucąc cicho jakąś piosenkę. Holly wyszła z łazienki po około dwudziestu minutach.
- Idziemy spać? Zmęczona jestem. - poinformowałam dziewczynę na co ona skinęła głową.
Zgasiłam światło i wsunęłam się pod koc. Leżałam przez chwilę na plecach, ale zaraz przekręciłam się lewy bok.
- W środe jest impreza urodzinowa Jade, idziemy? - zapytała po krótkiej ciszy.
- Um, jasne. U niej w domu? - popatrzyłam na przyjaciółkę.
- Tak, jej rodzice wyjeżdżają na trzy dni i pozwolili jej zrobić impreze, jeśli niezdemolujemy domu. - mówiła z uśmiechem na twarzy, a ja ziewnęłam.
- Dobranoc. - powiedziałam po chwili zamykając oczy.
- Branoc.
Rano obudziłam się, ponieważ nie mogłam oddychać. W pokoju było duszno, a promienie słońca bezkarnie spoczywały na mojej twarzy. Wstałam z łóżka i odtworzyłam okno. Poczułam lekki wiatr i od razu czułam się lepiej. Odwróciłam się i mój wzrok powędrował na słodko śpiącą Holly. Uśmiechnęłam się i wróciłam do łóżka. Sięgnęłam po telefon, który leżał na szafce nocnej obok łóżka i zobaczyłam, że jest godzina 9:45.
Próbowałam zasnąć spowrotem jednak nie bardzo mi to wychodziło. W końcu otworzyłam oczy i zobaczyłam blondynkę z telefonem w dłoni.
- Dzieńdobry. - powiedziała kiedy na mnie popatrzyła.
- Dzieńdobry. - powtórzyłam.
Zeszłyśmy na dół do kuchni. Mój ojciec siedział na krześle przy stole pijąc kawe z gazetą w ręce. No tak kurwa, zapomniałam że nie mieszkam sama.
- Cześć dziewczynki. - powiedział gdy nas zobaczył.
Ugh, jak ja go nienawidzę. Zawsze udaje troskliwego ojaca i że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nikt nie wie jak jest naprawde! Nikt nie wie co się dzieje, gdy zdejmie po pracy marynarkę... Ma jakąś wielką firme i każdy myśli, że jest porządnym człowiekiem. Alkoholicy podobno zawsze mają jakiś powód do picia, a ja nie mam pojęcia jaki jest powód mojego ojca.
On nigdy nie pamięta co robi gdy się upije i myśli że go nienawidze za to że przez niego on i mama się rozwiedli. Tak, rozwiedli się przez niego ale nienawidzę go za to jak mnie traktuje gdy jest najebany, a gdy wróci do normalnego stanu myśli, że nic się nie stało i próbuje ze mną rozmawiać. Mama dowiedziała się, że chodził na dziwki. Gdy to się potwierdziło od razu wniosła pozew o rozwód. Chciałabym, żeby mama żyła. Była wspaniałą kobietą. Z nią wszystko było łatwiejsze.
- Dzieńdobry. - odpowiedziała Holly.
- Chcesz płatki? - zapytałam wyciągając z szafki czekoladowe kulki.
Skinęła głową, a ja przygotowałam dwie miski płatków z mlekiem. Dziewczyna wzięła jedną miskę, a ja drugą po czym poszłyśmy do salonu. Włączyłam TV i oglądałyśmy jakieś nudne reality show.
- Wychodzę do pracy. - oznajmił mój ojciec wchodząc do salonu.
- Nie obchodzi mnie to. - powiedziałam niby zaciekawiona programem w telewizji.
- Gdyby coś się działo, dzwoń. - powiedział i było widać, że jego wyraz twarzy zmienił się z wesołego na przygnębionego.
- Taaa. - oh, tak bardzo mi go żal, bo przecież ja nie wiem co to znaczy cierpieć.
- Powiem ci coś, tylko się nie wkurzaj. - zaczęła Holly gdy ojciec wyszedł z domu.
- No okej.
- Sądzę, że powinnaś być trochę milsza dla swojego taty. - czy ja się przesłyszałam?
- C-co? Może mam go jeszcze przeprosić za moje zachowanie wobec niego!
- Nie, po prostu, posłuchaj mnie. Alkoholizm to choroba, ją trzeba leczyć, ja wiem co on ci robi i nie mówie żebyś od razu z nim na spacer czy gdzieś chodziła. Tylko po protu, zrozum go. Żadna choroba nie jest fajna, a może on chce z niej wyjść, ale nikt mu nie może pomóc.
- Wiem że alkoholizm to choroba i wiem że ją trzeba leczyć. No ale czego ty ode mnie oczekujesz?
- Żebyś starała się być troche milsza dla niego, żebyś go zrozumiała. Mówiłaś że on nie pamięta tego co robi gdy jest pijany. Skoro on tego nie pamięta to nie wie, że robi ci krzywde.
- Nie wiem, dobra pomyślę nad tym, ale nic nie obiecuję.

__________________________________

CZEŚĆ KOCHANI!
Bardzo, bardzo za wami tęskniłam i mam nadzieję, że nie złościcie się na mnie że sporo czasu mnie nie było. Ale musze wam powiedzieć, że ta przerwa była mi bardzo potrzebna. Poprawiłam oceny z czego bardzo się cieszę i nareszcie mogę do was wrócić ♥
Co do rozdziału to może trochę nudny, ale musiałam coś napisać żeby teraz zacząć akcje. Obiecuję wam, że następne będą ciekawsze!
I jeszcze jedna informacja. Niedługo pojawią się BOHATEROWIE opowiadania, więc myślę że to wam trochę ułatwi wyobrażenie sobie postaci.



czwartek, 24 kwietnia 2014

Przeprosiny + Informacja

STRASZNIE WAS PRZEPRASZAM
za to, że tak długo nie pojawił się piąty rozdział. Nie miałam bardzo czasu,
poza tym była wywiadówka, a oceny mam nie za dobre, więc
mama się trochę wkurzyła.
Jeszcze raz bardzo was przepraszam!!!
Chcę was również poinformować, że na trochę zawieszę bloga.
Zbliżają się wakacje i tak naprawdę został tylko miesiąc do poprawy ocen.
Chcę z niego skorzystać i wziąć się do nauki. Zależy mi na
niektórych przedmiotach i chciałabym mieć trochę lepsze oceny.
Również chcę się poprawić dla mamy, żeby wiedziała,
że potrafię, ale nie będę was zanudzać szczegułami.
Tak czy siak blog na razie zawieszam. Myślę że już w czerwcu
wrócę oczywiście z nowymi pomysłami.
Mam nadzieję, że was nie stracę i nie gniewacie
się na mnie za to wszystko. Będę za wami strasznie tęsknić i postaram się
wrócić jak najszybciej!
KOCHAM WAS SKARBY I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM
♥♥♥

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział czwarty

- Mówi ci coś może nazwisko Nick Scott? - spytałem blondyna, siedząc na sofie w salonie.
- Hmm.. raczej nie. - odpowiedział po chwili zastanowienia - ale zaraz czegoś poszukam. - dodał.
- Nie siedział, ale był karany dwa razy za poważne pobicie i za kradzież. - oznajmił mój przyjaciel po kilku minutach.
- Dobra, dzięki stary.
- Nie ma za co, a mogę wiedzieć kto to ten cały Nick?
- Niedługo wszyscy się dowiecie. - powiedziałem kończąc rozmowę.
Wszedłem po schodach na górę i zniknąłem za drzwiami łazienki. Zdjąłem z siebie ubrania i umyłem swoje ciało pod gorącym stumieniem wody. Założyłem biały ręcznik na biodra i gdy wszedłem do sypialni, wyciągnąłem czarne bokserki. Założyłem je i zająłem miejsce na łóżku koło Chanel. Jej twarz skierowana była w moją stronę, więc mogłem bez żadnych przeszkód podziwiać jej piękno. Chciaż w pokoju panował półmrok idealnie widziałem jej  rysy twarzy. Na moją twarz wkradł się uśmiech, a powieki powoli opadały. Chyba śpię.
Obudziłem się i po kilku mrugnięciach, aby przyzwyczaić oczy do jasnego światła, skierowałem wzrok na miejsce gdzie wczoraj usnęła Chan. Jednak nie zastałem jej w pozycji w jakiej usnęła. Dziewczyna była mocno wtulona w moją klatkę piersiową. Czułem jej spokojny oddech na mojej gołej skórze. Powoli wysunąłem się z pod niej i założyłem spodnie dresowe. Zszedłem do kuchni i wlałem wode do czajnika po czym położyłem go na gazie. Następnie wziąłem się za przygotowywanie śniadania. Wyciągnąłem chleb tostowy, a z lodówki ser i szynkę. Zrobione kanapki i włożyłem do tostera. Czekając na gotowe tosty zrobiłem dwie gorące herbaty.
- Hej. - usłyszałem głos Chanel za sobą. Zdecydowanie za cicho chodzi.
- Wyspałaś się? - uśmiechnąłem się, odwracając w jej stronę.
Pokiwała delikatnie głową w odpowiedzi i usiadła na krześle obok stołu. Podałem jej kubek z herbatą i gotowe tosty.
Wziąłem swoją porcje i usiadłem koło szatynki. Po zjedzonym śniadaniu, włożyłem talerze do zmywarki.
- Odwieziesz mnie do domu? - zapytała patrząc na mnie.
- Nie. - jej mina, bezcenna.
- Dlaczego? - podniosła brew.
- Zapytałaś więc ci odpowiadam. - powiedziałem na co dziewczyna wywróciła tylko oczami.
- Harry wiesz, że mam nogi i bez problemu moge pójść na piechotę.
- Nigdzie nie pójdziesz. - uśmiechnąłem się.
- Skąd taka pewność?
- Jeśli będzie trzeba, przykłuję cię do kaloryfera. Nie wyjdziesz stąd bez mojego pozwolenia.
- Harry jestem dorosła, a pozatym o czternastej muszę być w pracy. - wkurzyła się.
- Zadzwoń do szefa i powiedz, że jesteś chora.
- Dlaczego tak bardzo nie chcesz, żebym wyszła z tego domu?
- Kurwa dość! Nie wyjdziesz i koniec tematu! - moja dłoń mocno uderzyła w stół. Wyszłem z kuchni i usiadłem na kanapie w salonie, włączając TV.

     ~ Chanel ~
Wbiegłam po schodach do łazienki po czym zakluczyłam drzwi. Zaczynał mnie powoli przerażać. Nie znam go. Nie wiem do czego jest zdolny. Jest dla mnie obcym człowiekiem, tak jak ja dla niego. Dlaczego więc poprostu nie da mi stąd wyjść? Usiadłam na ziemi podkurczając nogi. Wyciągnęłam z kieszeni dresów swoją komórkę i zadzwoniłam do szefa. Pieniądze były mi potrzebne, dlatego nie chciałam tracić pracy przez jakiegoś idiotę. Na szczęście szef zrozumiał i nie robił mi żadnych kłótni. Rozłączyłam się i odetchnęłam z ulgą. Usłyszałam pukanie do drzwi łazienki, a po chwili zobaczyłam ruszającą się klamkę.
- Chan możemy porozmawiać? - usłyszałam głos Harry'ego.
- Nie. - nie wiem już czy byłam na niego zła, czy przerażona tym co może zaraz zrobić.
- Chanel nie wkurwiaj mnie. Otwórz drzwi.
- Przestań dyktować mi co mam robić! Nie jesteś kurwa moją matką! - krzyknęłam co chyba nie było moim najlepszym pomysłem. Nie odzywał się. Wstałam i zaczęłam obawiać się każdego mojego ruchu.
- Otwórz te cholerne drzwi. - powiedział przez zęby i uderzył ręką w drzwi na co zrobiłam mały krok w tył.
Sama nie wiem po co, ale zebrałam w sobie całą odwagę i otworzyłam drzwi. Spotkałam się z jego czarnymi tęczówkami, które wcześniej miały zieloną barwę. Złapał mnie za nadgarstek i przygwoździł swoim ciałem mnie do ściany. Moje ręce zostały umieszczone nad moją głową, a jego twarz dzieliło tylko kilka centymetrów od mojej.
- Takie dziewczynki jak ty nie powinny używać takich brzydkich słów. - stwierdził.
- Ktoś powinien nauczyć cię szacunku. - szepnął prosto do mojego ucha po czym złożył delikatny pocałunek na moim policzku. Szarpnął mnie za ręke i ciągnął za sobą, aż znaleźliśmy się w garażu. Wepchnął mnie do jednego z czterech stojących tam aut. Sam otworzył bramę garażu i usiadł na swoim miejscu. Odpalił silnik i ani się obejrzałam, już miał sto trzydzieści na liczniku. Krzyczałam w środku, żeby zwolnił, pytałam gdzie jedzie, jednak żadne słowo nie wydostało się z moich ust. Po chwili zaczęłam rozpoznawać uliczki przez które przejeżdżaliśmy. Te same domy, ludzie i stoimy pod moim domem. Chwilę siedziałam zdezorientowana nie wiedząc co mam zrobić. Gdy w jednej sekundzie wszystko do mnie dotarło, otworzyłam szybko drzwi samochodu i pobiegłam do swojego domu. Chyba nigdy w życiu się tak nie cieszyłam wchodząc do tego domu. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko wtulając w poduszkę. Poczułam wibracje mojego telefonu w kieszeni. Wyciągnęłam go i przeczytałam wiadomość od Holly.
"Nie masz może ochoty na małe zakupy? xx"
Uśmiechnęłam się myśląc o zakupach, jednak nie miałam ochoty dziś już na nic. Chciałam poprostu przespać cały dzień.
"Kuszące, ale nie mam siły ani humoru, przepraszam x"
Nie musiałam długo czekać na jej odpowiedź.
"W takim razie 10 minut i jestem xx"

__________________________________________________

Macie kolejny rozdział ode mnie, więc czekam na wspaniałe komentarze od was ;)